Turystyka i inwestycje

Turystyka i inwestycje

28 kwietnia, 2020 0 przez Szymon Majewski

Samorządy większości miast i miasteczek mazurskich w dużej mierze stawiają na turystykę. I nie ma się czemu dziwić. Wiadomo jednak, że największe dochody przynosi turystyka masowa. Natomiast aktywna i kwalifikowana może przynieść dochody głównie konkretnym podmiotom lub gestorom.

Turystyka masowa na Mazurach

Trudno o coś bardziej oczywistego, jak to, że niejako „ostoją” turystyki masowej w tym regionie są Wielkie Jeziora Mazurskie. Podstawową grupą turystów tu przyjeżdżających są w ostatnich latach nie tylko żeglarze i motorowodniacy. Daje się zauważyć nowy trend – są to goście z Europy Zachodniej (m.in. z Niderlandów), którzy chętnie korzystają z pól biwakowych znajdujących się przy marinach, po to by sobie w odpocząć w ciszy.

Jednak nie w każdej okolicy Wielkich Jezior Mazurskich taką ciszę znajdziemy. Coraz trudniej o nią w Mikołajkach, gdzie powstały ogromne ośrodki wraz z hotelami (w tym wzbudzający kontrowersje hotel na wodzie). Mimo to przyjeziorne gminy nadal zarabiają na działkach. Mają też niejednokrotnie dylemat – czy godzić się na wielopiętrowe budynki hotelowe w pobliżu jezior. Działki nad jeziorami stają się coraz cenniejsze.

Mikołajki mają dodatkowy problem związany z planami budowy drogi szybkiego ruchu (tak zwanej szesnastki), która według planów miałaby przebiegać 500 m od centrum miasta. Tutejszy samorząd robi wszystko by do inwestycji z takim przebiegiem nie doszło. Ta droga wzbudza kontrowersje również w innych mazurskich ośrodkach turystycznych.

Turystę masowego przyciąga też lokalna kuchnia. Nie są już niczym dziwnym pływające bary oferujące smażoną rybę słodkowodną. Sezonowy tłok na jeziorach (zwłaszcza ilość motorówek) również wzbudza dyskusje, nie odpowiada to zwłaszcza żeglarzom. Cóż, tego się raczej nie zahamuje.

Turystyka aktywna na Mazurach

Z turystyką aktywną można kojarzyć Mazury wschodnie, czyli Szeskie Wzgórza, pogranicze Mazur i Suwalszczyzny wraz z niewielkimi jeziorami rynnowymi. Tu rzeczywiście możną znaleźć spokój. Ale są też atrakcje dla aktywnych, nawet dla wyczynowców. Najwyższe w Polsce (nieczynne już) mosty w Stańczykach wykorzystywane są między innymi do skoków na bungie. Rzeki (m.in. Gołdapę) wykorzystują kajakarze.

Stałych klientów mają tutejsze gospodarstwa agroturystyczne. Mimo to część tutejszych samorządów ma również problemy związane z inwestycjami. Wiadomo, pieniądze z podatków są ważne. Dlatego żywe dyskusje wzbudzały projekty instalowania elektrowni wiatrowych w niektórych tutejszych gminach. Część mieszkańców Gołdapi oprotestowała przebieg drogi wojewódzkiej 165 przez to miasto. Obawiają się przejazdów samochodów ciężarowych. A jest to jedyna w regionie miejscowość uzdrowiskowa.